5 ZŁOTYCH ZASAD PODRÓŻOWANIA

Jakie są moje zasady podróżowania? Co stanowi fundament podróży? Poniżej przedstawiam bazę zasad, którymi się kieruję podczas moich wyjazdów, a które ukształtowały się na przestrzeni kilku lat podróżowania.

1. PRZYGOTUJ SIĘ DO PODRÓŻY

Zaplanuj ją. Dowiedz się co warto zwiedzić i zobaczyć. Być może dotrzesz do fenomenalnych miejsc podczas podróżowania, których nie było w przewodniku, ale warto jednak mieć choć minimalne pojęcie o kraju, który chcesz zobaczyć. Mnie byłoby przykro gdyby okazało się, że minęłam jakieś fajne miejsce wyłącznie z powodu mojej niewiedzy. Mając wstępny plan podróży łatwiej jest nim później operować. Moim przykładem jest Sycylia, kiedy zwiedziłam teatr grecki w Syrakuzach, by następnie udać się do Taorminy. Tam nie miałam dużo wolnego czasu, i mimo tego, że w przewodnikach pierwszą pozycją do zwiedzania Taorminy był właśnie teatr grecki, to ja mogłam pozwolić sobie na pominięcie tego miejsca, bo wystarczył mi teatr syrakuzański.

Teatr grecki w Syrakuzach

O Syrakuzach i Taorminie pisałam TU i TU.

Oczywiście nie neguję spontanicznego podróżowania bez przygotowania, jednak w moim odczuciu choć minimalną bazę zwiedzania warto mieć. Podczas autostopowej podróży po Bałkanach łatwiej mi było ominąć Park Narodowy Jezior Plitwickich w Chorwacji z powodu beznadziejnej pogody, ponieważ wiedziałam, że w Bośni i Hercegowinie  będę miała możliwość zobaczyć Wodospady Kravica, które w jakiś sposób wynagrodzą mi ominięcie Plitvicy podczas ulewy.

Wodospady Kravica w Bośni i Hercegowinie

PROTIP: Zawsze gdy wyjeżdżam do danego kraju mam spisane adresy i numery telefonów do ambasad i konsulatów. Ponadto wypisuję adresy informacji turystycznych w większych miastach (można się poradzić, zgarnąć mapę, kupić pamiątkę czy dowiedzieć się gdzie jest najbliższa toaleta). Niejednokrotnie podczas podróżowania korzystałam z tych notatek.

2. NAUCZ SIĘ KILKU SŁÓWEK JĘZYKA KRAJU, KTÓRY ODWIEDZASZ

Paryski poliglota 🙂

Zwykłe „dzień dobry” idąc do sklepu czy „dziękuję”. Czy nie jest nam milej kiedy obcokrajowiec powie do nas choć jedno słowo w języku polskim? Czy wtedy nie doceniamy, że się tego nauczył? Podczas podróży bardzo często mijamy wielu naganiaczy, którzy oferują bilety bez kolejki, proponują kupno róży dla wybranki bądź magnesy. Zawsze podziwiam takie osoby, bo wydają mi się poliglotami. Ogromne wrażenie zrobili na mnie sprzedający magnesy w Paryżu, którzy już z daleka potrafili wyczuć z jakiego jesteśmy kraju. Milo jest słyszeć, że kojarzą Jana Pawła II czy Lewandowskiego

3. POSMAKUJ KUCHNI, SPRÓBUJ LOKALNYCH PRODUKTÓW

Przy pierwszych wyjazdach, jeszcze za czasów studenckich, wybierałam tę – wiecznie towarzyszącą niskobudżetowym wyjazdom – konserwę. W ten sposób nie spróbowałam wielu rzeczy. Na szczęście szybko się nauczyłam, że podróż to także smakowanie kuchni danego kraju. Nie obcy jest mi smak syberyjskiej „gumy do żucia” z żywicy; lody najlepsze są we Włoszech, żabie udka smakują jak kurczak, a kapusta morska nad Bajkałem to zupełnie nie moja bajka. Snickers gruziński wcale nie jest snickersem, a kroszka-kartoszka to moje ulubione danie rosyjskie. A w moim barku goszczą litewskie miodowniki, nalewka z granatu z Bośni oraz Vana Tallinn – pamiątkowy likier po studiach w Estonii. Nie  wiem jednak czy znajdę tyle odwagi na zjedzenie robaków w Azji 😀

4. PRZESTRZEGAJ SAVOIR-VIVRE

I nie mam tu na myśli jedzenia banana nożem i widelcem  tak jak mówią zasady savoir-vivre 😀

Uszanuj mieszkańców oraz ich kulturę. W miejsca święte ubieraj się jak należy, jadąc w kraje arabskie zwróć szczególną uwagę na swój strój. Jeśli wchodzisz do buddyjskiego dacanu to zgodnie  z ruchem wskazówek zegara. Nigdy się nie cofaj. Nie stawaj tyłem do buddy. Uszanuj miejsca gdzie nie można robić zdjęć. (Ja też nie jestem fair – mam zdjęcie z kaplicy sykstyńskiej). Nie zostawiaj śmieci. Bądź kulturalny.

Zrób dobry uczynek. Zabierz śmieci ze sobą. Tajga to nie wysypisko – SYBERIA

5. ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ

Co z tego, że zrobisz milion zdjęć Wieży Eiffla jeśli nawet się na chwilę nie zatrzymasz… Pobiegniesz do kolejnej atrakcji, a po powrocie do domu nawet nie otworzysz folderu ze zdjęciami. Czy nie lepiej chwilę pokontemplować, po prostu popatrzeć? Nie spiesz się, popatrz na krajobrazy, poobserwuj ludzi, pooddychaj tym powietrzem. Nocleg przy plantacji winogron na Słowenii, samotne kąpiele w wodospadach w Bośni, obserwowanie ludzi na Placu Czerwonym w Moskwie i wiele innych miejsc nie miałyby takiej siły, gdybym zwiedzała je w biegu. Wspomnienie picia wina na Polach Marsowych w Paryżu z migającą Wieżą Eiffla w tle jest dużo bardziej mocne aniżeli wszystkie zdjęcia jakie przywiozłam z tego miejsca.

Obiad w Mostarze w BiH. W tle słynny most. Jedne z lepszych chwil podczas mojej podróży autostopowej po Bałkanach.

Litwa – informacje praktyczne i moja podróż

Jak wyglądał mój wyjazd do miasta Wilno? Czy podróż można nazwać autostopową? Po co był nam potrzebny paralizator? O mojej podróży na Litwę słów kilka… Informacje praktyczne znajdują się poniżej. Nie przewijaj tekstu, przeczytaj o moich wrażeniach z podróży 🙂

POCZĄTEK WYJAZDU

Na Litwę wybrałam się w Boże Ciało 31.05.2018. Celem było zobaczenie Wilna, które jest tak blisko Polski, a do tej pory nie było okazji zwiedzić. Wyjechałam poza granice Warszawy, by zacząć łapa stopa, jednak z okazji święta na ulicach były duże pustki… Po moich autostopowych doświadczeniach miałam dużą nadzieję, że uda się dojechać do Wilna tego samego dnia. Łącznie zatrzymały się 4 auta, które pozwoliły dojechać za Łomżę. Miło wspominam przesympatycznego Pana, który jechał ze swym zięciem. Opowiadał o swoim życiu, o tym, że gra w zespole i dzięki temu Jego żona nigdy nie musiała pracować. Uwielbiam poznawać tych wszystkich ludzi i słuchać gdy opowiadają o swoim życiu, o tym czym się zajmują, czy jakie mają marzenia.  Kierowca wywiózł nas za Łomżę i zostawił ‘w mieście’, więc przeszliśmy 1-2 km, aby znaleźć bezpieczną przystań na noc.

W drodze na Litwę. Chwilę później zatrzymała się grupka lekkoatletów 🙂

NOCLEG ZA ŁOMŻĄ

Razem ze swoim kompanem rozłożyliśmy namiot przy głównej ulicy, za drzewami , niedaleko parkingu dla samochodów ciężarowych. Była już późna noc gdy zaczęliśmy rozbijać namiot. Wówczas nocą stajemy się mniej widoczni. W pewnym momencie usłyszeliśmy głos zgniatania puszki. Przeraziliśmy się. Od razu w nasze ręce poszły saszetki z dokumentami i pieniędzmi oraz… paralizator. Wydawało nam się dziwnym, że w to miejsce może przyjść jakaś żywa dusza. Założyliśmy, że to po prostu wiatr posunął jakąś puszkę, a nam po prostu uruchomiła się wyobraźnia. A o to, a jakże, nie trudno w takich warunkach. To była jedna z tych gorszych autostopowych nocy. Każdy szelest, każdy szmer budził. Wydawało mi się, że czas dłuży się niemiłosiernie, a ja tak bardzo chciałam doczekać poranka.

KOLEJNY DZIEŃ

Poranek w końcu przyszedł, wstaliśmy szybko, udaliśmy się na miejsce strzelnicy, gdzie poprzedniej nocy mieliśmy chęci rozbić namiot na wzgórzu, jednak dostrzegliśmy grupkę chłopaków tam imprezujących. Ogarnięci, z pełnymi brzuszkami stanęliśmy przy drodze. Najpierw zatrzymali się dwaj Panowie, którzy pędzili do pracy. Kolejny pojazd  to rodzinne auto, z którego ‘wytoczyło się’ kilkoro… lekkoatletów 🙂 Bardzo fajna ekipa, która zmierzała na zawody do Suwałk. I chociaż nie specjalizowali się w tych kategoriach, to pojechali zdobyć punkty za samo uczestnictwo. Mam nadzieję, że wygrali te zawody! 🙂 Stanęliśmy w ogromnym upale, gdzie nie było żadnego schronienia… Nie staliśmy długo, jednak żar z nieba bardzo szybko potrafi zmęczyć. Zatrzymał się kierowca, który na co dzień pracuje w transporcie i kiedy np. znajduje się 1 h od domu, a kończy Mu się czas pracy kierowcy, to wychodzi na ulicę, podnosi kciuk i wraca do domu okazją. Nie mógł więc się nie zatrzymać 🙂

Przekroczyliśmy z Nim granicę, słuchaliśmy przyjemnych opowieści, poruszaliśmy tematy bezpieczeństwa za granicą. A mnie się przypomniały moje pierwsze wojaże takim środkiem transportu po Syberii 🙂 (O mojej podróży koleją transsyberyjską wkrótce!). Kiedy zatrzymaliśmy się przy stacji benzynowej po krótkiej chwili zatrzymało się kolejne auto, które zawiozło nas już do Wilna. To pierwszy kierowca, który był Litwinem. Podziękowaliśmy i publicznym środkiem transportu dojechaliśmy na nasz nocleg.

WIECZORNE ZWIEDZANIE WILNA

Tego dnia chcieliśmy zwiedzić wieczorem część miasta. Lubię podziwiać miasto nocą, by rano zobaczyć zupełnie inną odsłonę tego miejsca. W TYM i TYM wpisie pokazałam mapkę z punktami, które warto zwiedzić. To mój pomysł na krótki city break w Wilnie. A jeśli nie wiecie co warto zjeść w kuchni to zachęcam do przeczytania TEGO WPISU

POWRÓT

Niektórzy powiedzą, że nie powinnam tej podróży traktować jako autostopowej, ponieważ nie przejechałam całej trasy tym sposobem, a posiłkowałam się innym rodzajem transportu. Ten wypad był dość krótki, trzeba było wracać szybko do domu, a w związku z tym, że trasa do Wilna nie szła najlepiej to zdecydowaliśmy się na podróż pociągiem do Polski. Nasz nocleg w Wilnie znajdował się 5 minut piechotą od dworca kolejowego (ul. Chopina). Nie ma bezpośredniego połączenia do Suwałk, zatem musieliśmy zrobić jednogodzinną przerwę w Kownie. W Suwałkach postanowiliśmy łapać stopa i… zatrzymało się małżeństwo, które na co dzień mieszka w Niemczech i po krótkich wakacjach w Polsce wracali do swego domu. Ich dziecko również było w autostopowej podróży po Półwyspie Iberyjskim, dlatego zdecydowali się zatrzymać. To jeden z tych ‘dłuższych strzałów’ autostopowych. Dojechałam szczęśliwie do Warszawy tuż po północy, zdążyłam na metro i tę noc spędziłam już w swoim łóżku.

SUWAŁKI. Z Wilna do Suwałk dojechałam pociągiem. Dalszą część trasy pokonałam już autostopem.

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

Ambasada Polski w Wilnie: Smėlio g. 20, Vilnius, 10323 Litwa, Telefon: +370 5 270 9001

Centrum Informacji Turystycznej:

  • Pilies g. 2, LT-01124 Vilnius, I–VII 9.00–12.00, 13.00–18.00
  • Didžioji g. 31, LT-01128 Vilnius, I–VII 9.00–13.00, 14.00–18.00
  • Rodūnios kelias 2-1, LT-02189, I–VII 10-13:30, 14:30-20:00

Język urzędowy: litewski

Jak się porozumiewałam? Często słyszałam, żeby nie mówić na Litwie po rosyjsku, bo jest to bardzo źle odbierane. Moim głównym językiem był angielski, choć np. w Kownie Pani w restauracji rozumiała mnie wyłącznie po rosyjsku. Na Starym Mieście w Wilnie w restauracjach często zdarza się, że kelnerzy mówią po polsku. Właśnie w ten sposób zamawiałam jedzenie.

Strefa czasowa: UTC +2 – zimą, UTC +3 – latem

Waluta: euro

Do 2015 r. na Litwie obowiązywał lit litewski. Od kilku lat obowiązujące euro spowodowało wzrost cen, jednakże uważam, że Litwa i tak jest dość tanim krajem w porównaniu do zachodnich czy północnych państw. Ceny są zbliżone do polskich. Wiadomo, że na Starym Mieście w restauracji zjemy drożej, ale też można znaleźć tańsze miejscówki. Danie główne oscyluje w granicach 5-10 e, ale można też posilić się chłodnikiem czy innymi smakołykami za ok 3-4 e.

Pomnik Vincasa Kudirki, którego popiersie znajdowało się na banknocie 500 LTL przed wprowadzeniem waluty euro. Litewski lekarz, dziennikarz, muzyk i poeta. Autor muzyki i tekstu litewskiego hymnu narodowego Tautiška giesmė (Pieśń narodowa).

Tanie sklepy: Lidl 🙂 Ale też Maxima, IKI oraz RIMI (nieco droższy; również przodowa marka sklepu w Estonii)

Prohibicja:

Tak, Szanowni Państwo, żeby nie było zaskoczenia, gdy wieczorem będziemy chcieli kupić sobie zimne procenty 🙂 Ja tę informację przegapiłam 😛 Od 2018 roku została zaostrzona sprzedaż alkoholu na terenie Litwy, która wg rankingu Światowej Organizacji Zdrowia zajęła pierwsze miejsce na świecie pod względem picia alkoholu. Zgodnie z nowymi przepisami alkohol można nabyć w godz. 10-20, a w niedzielę 10-15. Alkohol mogą kupić osoby, które ukończymy 20 lat. Nie można spożywać procentowych trunków w miejscach publicznych czy w komunikacji. Co ciekawe, od 2018 r. obowiązuje również zakaz reklamy alkoholu.

Polskie akcenty są na każdym kroku. Tutaj Polska Galeria Artystyczna

Wileńska Karta Miejska:

w zależności od tego ile czasu chcecie poświęcić na Wilno i jakie atrakcje Was interesują warto dowiedzieć się co nieco o tej karcie, która uprawnia do wielu zniżek bądź darmowych wejść. Vilnius City Card to np. darmowy transport autobusami i trolejbusami oraz katalog miejsc i usług,  na które mamy rabaty. Katalog ten jest wydawany w języku polskim, niemieckim, rosyjskim oraz angielskim. Koszt karty bez biletu na transport miejski: na 1 dzień – ok 20 e, 2 dni-27 e, 3 dni-35 e (lub 40 e wraz z transportem). Dzieci do 14 roku życia mają zniżkę 5%. Oszacujcie więc czy warto kupić taką kartę, często jest bardzo opłacalna.

Komunikacja miejska: transport publiczny działa od ok 5 rano do północy. Rozkłady jazdy można zobaczyć na stronie: www.stops.lt. Bilet jednorazowy ważny do ostatniego przystanku można kupić u kierowcy – 1 e.  Są też bilety czasowe: 30 min-0,65 e; 60 min-0,9 e, 24 h-5 e, 3 dni czyli 72 h-8 e.

Noclegi i opłata turystyczna: 1 e/1 osobę za każdą noc pobytu. Jeśli chodzi o noclegi to pozostawiam otwarte pole, ponieważ każdy z nas ma swoje preferencje i zwraca uwagę na inne szczegóły. Ja nocleg rezerwowałam przez www.booking.com w hostelu przy ul. Chopina, skąd było bardzo blisko do centrum miasta.

Jeśli będziecie rezerwować nocleg przez booking to kliknijcie w poniższy link, a dostaniecie 50zł zwrotu z rezerwacji!!! 🙂 🙂 🙂

https://www.booking.com/s/50_8/cb129d9a

Takie książki można było znaleźć w moim pokoju w hotelu 🙂

Ciekawostka:

13 maja Litwinie obchodzą Dzień Miłości, to celebracja bogini o imieniu Milda – bogini Miłości.  Prawdopodobnie świątynia poświęcona Mildzie znajdowała się w Wilnie w okolicach Wzgórza Trzech Krzyży oraz w dwóch miejscach w Kownie. W mitologii greckiej była Afrodyta, rzymianie mieli Wenus, a Litwini mają Mildę 🙂

Mam nadzieję, że tymi wpisami zachęciłam Was do podróży na Litwę. A Wam, z czym się kojarzy to państwo? Byliście? Jak wrażenia? 🙂