5 ZŁOTYCH ZASAD PODRÓŻOWANIA

Jakie są moje zasady podróżowania? Co stanowi fundament podróży? Poniżej przedstawiam bazę zasad, którymi się kieruję podczas moich wyjazdów, a które ukształtowały się na przestrzeni kilku lat podróżowania.

1. PRZYGOTUJ SIĘ DO PODRÓŻY

Zaplanuj ją. Dowiedz się co warto zwiedzić i zobaczyć. Być może dotrzesz do fenomenalnych miejsc podczas podróżowania, których nie było w przewodniku, ale warto jednak mieć choć minimalne pojęcie o kraju, który chcesz zobaczyć. Mnie byłoby przykro gdyby okazało się, że minęłam jakieś fajne miejsce wyłącznie z powodu mojej niewiedzy. Mając wstępny plan podróży łatwiej jest nim później operować. Moim przykładem jest Sycylia, kiedy zwiedziłam teatr grecki w Syrakuzach, by następnie udać się do Taorminy. Tam nie miałam dużo wolnego czasu, i mimo tego, że w przewodnikach pierwszą pozycją do zwiedzania Taorminy był właśnie teatr grecki, to ja mogłam pozwolić sobie na pominięcie tego miejsca, bo wystarczył mi teatr syrakuzański.

Teatr grecki w Syrakuzach

O Syrakuzach i Taorminie pisałam TU i TU.

Oczywiście nie neguję spontanicznego podróżowania bez przygotowania, jednak w moim odczuciu choć minimalną bazę zwiedzania warto mieć. Podczas autostopowej podróży po Bałkanach łatwiej mi było ominąć Park Narodowy Jezior Plitwickich w Chorwacji z powodu beznadziejnej pogody, ponieważ wiedziałam, że w Bośni i Hercegowinie  będę miała możliwość zobaczyć Wodospady Kravica, które w jakiś sposób wynagrodzą mi ominięcie Plitvicy podczas ulewy.

Wodospady Kravica w Bośni i Hercegowinie

PROTIP: Zawsze gdy wyjeżdżam do danego kraju mam spisane adresy i numery telefonów do ambasad i konsulatów. Ponadto wypisuję adresy informacji turystycznych w większych miastach (można się poradzić, zgarnąć mapę, kupić pamiątkę czy dowiedzieć się gdzie jest najbliższa toaleta). Niejednokrotnie podczas podróżowania korzystałam z tych notatek.

2. NAUCZ SIĘ KILKU SŁÓWEK JĘZYKA KRAJU, KTÓRY ODWIEDZASZ

Paryski poliglota 🙂

Zwykłe „dzień dobry” idąc do sklepu czy „dziękuję”. Czy nie jest nam milej kiedy obcokrajowiec powie do nas choć jedno słowo w języku polskim? Czy wtedy nie doceniamy, że się tego nauczył? Podczas podróży bardzo często mijamy wielu naganiaczy, którzy oferują bilety bez kolejki, proponują kupno róży dla wybranki bądź magnesy. Zawsze podziwiam takie osoby, bo wydają mi się poliglotami. Ogromne wrażenie zrobili na mnie sprzedający magnesy w Paryżu, którzy już z daleka potrafili wyczuć z jakiego jesteśmy kraju. Milo jest słyszeć, że kojarzą Jana Pawła II czy Lewandowskiego

3. POSMAKUJ KUCHNI, SPRÓBUJ LOKALNYCH PRODUKTÓW

Przy pierwszych wyjazdach, jeszcze za czasów studenckich, wybierałam tę – wiecznie towarzyszącą niskobudżetowym wyjazdom – konserwę. W ten sposób nie spróbowałam wielu rzeczy. Na szczęście szybko się nauczyłam, że podróż to także smakowanie kuchni danego kraju. Nie obcy jest mi smak syberyjskiej „gumy do żucia” z żywicy; lody najlepsze są we Włoszech, żabie udka smakują jak kurczak, a kapusta morska nad Bajkałem to zupełnie nie moja bajka. Snickers gruziński wcale nie jest snickersem, a kroszka-kartoszka to moje ulubione danie rosyjskie. A w moim barku goszczą litewskie miodowniki, nalewka z granatu z Bośni oraz Vana Tallinn – pamiątkowy likier po studiach w Estonii. Nie  wiem jednak czy znajdę tyle odwagi na zjedzenie robaków w Azji 😀

4. PRZESTRZEGAJ SAVOIR-VIVRE

I nie mam tu na myśli jedzenia banana nożem i widelcem  tak jak mówią zasady savoir-vivre 😀

Uszanuj mieszkańców oraz ich kulturę. W miejsca święte ubieraj się jak należy, jadąc w kraje arabskie zwróć szczególną uwagę na swój strój. Jeśli wchodzisz do buddyjskiego dacanu to zgodnie  z ruchem wskazówek zegara. Nigdy się nie cofaj. Nie stawaj tyłem do buddy. Uszanuj miejsca gdzie nie można robić zdjęć. (Ja też nie jestem fair – mam zdjęcie z kaplicy sykstyńskiej). Nie zostawiaj śmieci. Bądź kulturalny.

Zrób dobry uczynek. Zabierz śmieci ze sobą. Tajga to nie wysypisko – SYBERIA

5. ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ

Co z tego, że zrobisz milion zdjęć Wieży Eiffla jeśli nawet się na chwilę nie zatrzymasz… Pobiegniesz do kolejnej atrakcji, a po powrocie do domu nawet nie otworzysz folderu ze zdjęciami. Czy nie lepiej chwilę pokontemplować, po prostu popatrzeć? Nie spiesz się, popatrz na krajobrazy, poobserwuj ludzi, pooddychaj tym powietrzem. Nocleg przy plantacji winogron na Słowenii, samotne kąpiele w wodospadach w Bośni, obserwowanie ludzi na Placu Czerwonym w Moskwie i wiele innych miejsc nie miałyby takiej siły, gdybym zwiedzała je w biegu. Wspomnienie picia wina na Polach Marsowych w Paryżu z migającą Wieżą Eiffla w tle jest dużo bardziej mocne aniżeli wszystkie zdjęcia jakie przywiozłam z tego miejsca.

Obiad w Mostarze w BiH. W tle słynny most. Jedne z lepszych chwil podczas mojej podróży autostopowej po Bałkanach.

Królewski Ogród Światła w Warszawie

Masz wolne popołudnie po pracy? Nie wiesz co zrobić w weekend? Zapomniałeś zaprosić na walentynki dziewczynę na randkę? A może Twe dziecię się nudzi w domu? To jest dobra okazja, by udać się w iście królewskie miejsce w Warszawie.

To już ostatnie dni by zobaczyć Królewski Ogród Światła – edycję 2018/2019. To wystawa plenerowa pełna tysięcy kolorowych świateł znajdująca się przy Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie. Miejsce, warte odwiedzenia przez małe dzieci, młodzież oraz dorosłych. Codziennie po zmroku możemy przenieść się w bajkową scenerię pełną diod i przespacerować się spektakularnymi korytarzami świateł. Tysiące kolorowych lampek, do tego piękna muzyka i fantastyczne weekendowe mappingi tworzą rewelacyjny klimat.

ZIMOWY OGRÓD KRÓLA

By poczuć się jak na królewskim dworze warto zobaczyć Zimowy Ogród Króla. To opowieść nawiązująca do historii pałacu, a każdy element jest nawiązaniem do źródeł ikonograficznych, herbu Jana III Sobieskiego i symboliki pałacu

Wejścia do Zimowego Ogrodu Króla strzegą orły, następnie przechodzimy przez budowlę ogrodową – rozświetloną aleję. Spacerujemy obok fontanny, by dalej zauważyć świetlne herby króla Jana III, pawilony, a także XVIII-wieczną altanę.

Ponadto w ogrodzie kwitną drzewka pomarańczowe, podobne do tych, które rosły w królewskiej oranżerii.By uwiecznić ten wieczór warto zrobić sobie fotkę w świetlistej ramce.

MUZYCZNY OGRÓD MARZEŃ

Rokrocznie przy pałacu pojawiają się zarówno stałe jak i nowe elementy. Muzyczny Ogród Marzeń ma swoją premierę w tym roku. Mieści się on na dolnym tarasie barokowego ogrodu, dzięki czemu pokazy można oglądać z wysokości górnego tarasu. Ta lokalizacja pozwala na niesamowite wrażenia. W ogrodzie, w rytm największych klasyków muzycznych, pojawia się feeria barw i kolorów w geometrycznych kształtach. Dlatego to wszystko jest niebywałe oraz bardzo efektowne. Przy wybrzmiewających „Czterech porach roku” Vivaldiego czy choćby muzyki Czajkowskiego ze sztuki „Dziadek do orzechów” nie sposób oderwać wzroku od Muzycznego Ogrodu Marzeń.

Pokazy odbywają się w godz.: 16.00, 16.15, 16.45, 17.00, 17.15, 17.45, 18.00, 18.15, 18.45, 19.00, 19.15, 19.45, 20.00, 20.15, 20.45.

MAPPINGI

Trójwymiarowe pokazy na fasadzie pałacu, które łączą światło, obraz oraz dźwięk to mappingi, podczas których można zobaczyć m. in. dworskie tańce.

Mappingi wyświetlane są w piątki, soboty i niedziele w godz.:
17.30 – „Bajka o królewskiej wydrze”
18.30 – „Powrót króla”
19.30 – „W Wilanowie król jest jeden”
Pokazy trwają ok 15 min.

ADRES:

Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie
Ul. Stanisława Kostki Potockiego 10/16, Warszawa

CZYNNE:

Czynne jest codziennie 16-21, do 3 marca 2019 r. Zatem to ostatnia szansa!
Na zwiedzanie warto poświęcić ok 30 min. Ostatnie wejście jest możliwe o 20.30. Natomiast kasy biletowe czynne w godz. 16.00-20.30.

CENA:

Poniedziałek-czwartek:
Normalny 10zł
Ulgowy 5zł
Dzieci do lat 7: bezpłatnie

Piątek-niedziela:
Normalny 20zł
Ulgowy 10zł
Dzieci do lat 7: bezpłatnie

GDZIE MOŻNA KUPIĆ BILETY:

-w kasie przed tunelem (żółty domek)
-w automacie biletowym przed tunelem
-przez Internet: www.bilety.wilanow-palac.pl
Bilety są sprawdzane po przejściu przez świetlisty baldachim. W ogrodzie można spędzić dowolną ilość czasu.

DOJAZD:
autobusami nr: 116, 130, 139, 163, 164, 180, 200, 251, 264, 317, 339, 519, E-2.


UWAGA:

– Muzeum nie dysponuje parkingiem, więc jeśli jesteście mobilni to trzeba zostawić auto w okolicach pałacu. Można zostawić auto na płatnym parkingu przy ul. Stanisława Kostki Potockiego 31
– Nie można wchodzić z psami, rowerami (również dziecięcymi), sankami, tudzież hulajnogami itp.
– Wejście na teren pałacu z dziecięcym wózkiem jest możliwe
– Często na terenie ogrodu można kupić gorącą kawę (widziano w weekendy)

 

Duże wrażenie małej Taorminy

Taormina to luksusowy kurort z przepięknymi widokami i urokliwymi alejami miasta. Obok zabytkowych pałaców i kościołów w Taorminie znajdziemy mnóstwo drogich butików. Co warto zwiedzić w Taorminie? Jak wyglądał mój plan zwiedzania miasta?

Nie miałam wiele czasu na zwiedzanie Taorminy, więc robiłam to trochę w biegu. Można powiedzieć, że zobaczyłam najważniejsze zabytki. Myślę, że jeden dzień wystarczy na zwiedzenie miasta, chyba, że chcecie dłużej posiedzieć w kawiarni czy poleżeć na plaży. Mimo krótkiego zwiedzania Taormina mnie zachwyciła.

Do Taorminy przyjechałam pociągiem z Katanii. Miasto ma możliwość wejścia na wzgórze po małej ścieżce, jest to 15 minut wspinaczki, ale, moim zdaniem, warto się tamtędy przejść zamiast na około po głównej ulicy dla samochodów. Wchodząc na górę mamy niesamowite widoki na wybrzeże Morza Jońskiego.

OGRÓD MIEJSKI

Pierwszym punktem na mapie jest mały Ogród miejski, który pozwala na schowanie się przed gorącym słońcem. Jest położony na tarasie na skale. Można tam chwilę odpocząć i podziwiać w tle Etnę. W Ogrodzie botanicznym spotkamy wiele egzotycznych drzew.

Villa Comunale

TEATR GRECKI (Teatro Greco)

Następnie kieruję się na ulicę Teatro Greco, ponieważ tam znajduje się Teatr grecki (Teatro Greco). To drugi co do wielkości antyczny teatr na Sycylii, zaraz po syrakuzańskim . W związku z tym, że miałam ograniczony czas, a teatr grecki widziałam już w Syrakuzach to ominęłam wejście. W teatrze na widowni mogło się zmieścić 10 tysięcy widzów. Warto się tam wybrać ze względu na położenie – na wzgórzu z prześliczną panoramą, widokiem na Etnę i plażę Schiso.

CZYNNE: od 9 do 16-19 (w zależności od miesiąca)

CENA: 10e, dla młodzieży 18-25 lat– 5e, bezpłatnie – do 18 lat. Oraz każda pierwsza niedziela miesiąca. Audio przewodnik 5e

Jeśli chcecie kupić bilet online: www.thekeygroup.it

Wejście do Teatru Greckiego

UROKLIWE ULICE

Nawet jeśli zamierzacie ominąć ten punkt zwiedzania to przespacerujcie się ulicą Teatro Greco oraz Corso Umberto I czyli głównym deptakiem starówki. Znajduje się tam mnóstwo sklepów z pamiątkami, ceramiką, a także restauracje, kawiarnie, lodziarnie. Ulice są bardzo urokliwe, warto oddać się dolce far niente czyli słodkiemu lenistwu. Deptak prowadzi między dwiema bramami, od północnej Bramy Mesyńskiej (Porta Messina) do południowej Katańskiej (Porta Catania). Na styku Teatro Greco i Corso Umberto I znajduje się Pałac Corvaja.

Via Teatro Greco

PAŁAC CORVAJA (Palazzo Corvaia)

Pałac ten należy do najwytworniejszych rezydencji arystokratycznych na Sycylii. Początki budowy datuje się na X wiek, kiedy rządzący miastem Arabowi postawili wieżę. Pozostałe elementy były budowane  do XIV w. Pałac należał do najstarszych i najbardziej znanych rodzin Taorminy, które były właścicielami od 1538 do 1945 roku. Obecnie w pałacu organizowane są wystawy czasowe, ponadto jest tam centrum informacji turystycznej, w której znajdują się wozy sycylijskie i marionetki.

CZYNNY: podczas wystaw w godz. 10-13 oraz 16-22

CENA: w zależności od wystawy

PLAC 9 KWIETNIA (Piazza IX Aprile)

Spacerując głównym deptakiem starówki  mijamy kolejną atrakcję czyli Piazza IX Aprile, który oddziela grecko-rzymską część miasteczka od średniowiecznej.  Otoczony jest kawiarniami oraz kościołami. Z placu roztacza się śliczny widok.

Przy placu mieści się dawny XV-wieczny kościół Św. Augustyna (Sant’ Agostino) – dziś siedziba biblioteki miejskiej – wieża zegarowa, połączona z Bramą Środkową z XII w. i XVII-wieczny kościół św. Józefa (Chiesa di San Giuseppe) – patrona wszystkich ojców., w którym możemy często dostrzec ołtarz udekorowany pieczywem oraz cytrusami.

Nazwa placu pochodzi od zdarzenia z 9 kwietnia 1860 roku, kiedy przerwano mszę w katedrze w Taorminie, by ogłosić, że Garibaldi wylądował w Marsali (po drugiej stronie wyspy), aby rozpocząć podbój Sycylii

PIAZZA DEL DUOMO

Jeśli przejdziemy przez bramę Torre dell’Orolorgio to znajdziemy się w średniowiecznej części miasta, gdzie dochodzimy do Piazza del Duomo. Na Placu mieści się XIII-wieczna katedra św. Mikołaja z Bari (Cattedrale di San Nicola di Bari), która była wielokrotnie przebudowywana i bardziej przypomina zamek aniżeli katedrę.

Na placu znajduje się Fontanna Tauro z 1635 r.  z symbolem Taorminy, którym jest pół kobieta, pół byk z koroną na głowie, kulą w lewej ręce i strzałą w prawej.

PAŁAC KSIĄŻĄT ŚW. STEFANA (PALAZZO DEI DUCHI DI SANTO STEFANO)

Obok placu mieści się XIII-wieczny pałac Książąt, który ma kształt wieży obronnej. Należał do hiszpańskiej rodziny De Spuches. W pałacu znajduje się galeria sztuki współczesnej.

ISOLA BELLA

Poza starym miastem, godnym uwagi punktem na mapie, jest Piękna Wyspa (Isola Bella), która jest wizytówką Taorminy. To Riserva Naturale Orientata Isola Bella, która połączona jest z lądem cienkim przesmykiem. Można tutaj plażować i nurkować.

CZYNNE: wt-niedz od 9 do zachodu słońca

CENA: 4 e

Na wyspę można się dostać zjeżdżając kolejką linową (3 e w jedną stronę) z Taorminy do Mazzaro, albo zejść piechotą. Fenomenalnym punktem widokowym Pięknej Wyspy jest taras widokowy przy Teatrze Greckim.

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

Do Taorminy można dostać się samochodem autostradą Messyna – Katania – Syrakuzy, albo pociągiem (np. z Katanii do stacji Taormina-Giardini bilet kosztuje 4,4 e, przewoźnik Treintalia)

PROTIP: Kupiony bilety należy skasować w kasowniku na dworcu (na szczęście pewien kontroler podszedł do sprawy z uśmiechem gdy przegapiłyśmy tę informację) 🙂

Po wyjściu z pociągu możemy pojechać dalej miejskim autobusem, albo przespacerować się wybrzeżem lub wspiąć na wzgórze.

  • W czasie sezonu osoby zmotoryzowane mogą mieć niemały problem z parkingiem.
  • Miasto obfituje w wiele wąskich uliczek pełnych uroku, ale też pełnych turystów, dlatego im wcześniej zacząć zwiedzanie – tym lepiej.
  • Ponadto Taormina uznawana jest za najdroższe miasto Sycylii, więc warto wybrać się z samego rana na zwiedzanie, by nocleg spędzić w innej miejscowości.
  • Centrum Informacji turystycznej: Piazza Santa Caterina, 98039, Taormina +39 094 223 243.

MAPA MOJEGO ZWIEDZANIA DO ZOBACZENIA TUTAJ

Na mapie nie ma pokazanej ścieżki na wzgórze. Jeśli przyjechaliśmy pociągiem to kierujemy się Via Nazionale, następnie skręcamy w lewo w Via Madonna Delle Grazie. Ona doprowadza nas do startu zwiedzania.

Taormina, choć mała, zrobiła ogromne wrażenie

Moja Etna – wejście na wulkan

Etna – czynny wulkan, moje „must see” na Sycylii.

Jak wyglądała moja wspinaczka?

Z KATANII DO SCHRONISKA

Poprzedni dzień spędziłyśmy w uroczych Syrakuzach. Plan na kolejny dzień to Etna. Tego dnia wstałyśmy z samego rana, żeby udać się odpowiednio wcześnie na dworzec. Od niedawna tylko tam i tylko w dniu wyjazdu można kupić bilet na autobus do schroniska położonego u stóp wulkanu. Autobus ma podjechać na prowizoryczny przystanek autobusowy o 8.15. Jesteśmy dużo wcześniej, ale nikt z mieszkańców nie jest w stanie powiedzieć, gdzie możemy kupić bilet. Każdy wskazuje inną możliwość, ostatecznie udaje się nam kupić bilety, by za chwilę wtoczyć się do autobusu. Całą drogę umila nam przewodnik, który opowiada o Etnie, a także zaczepia każdego podróżnika.

W drodze na dworzec w Katanii – stamtąd jeżdżą autobusy w stronę Etny

PODRÓŻ DO SCHRONISKA

Po drodze coraz częściej pojawiają się szarobure widoki. Drzew jakby coraz mniej. Mijamy też dom, który kiedyś został zalany lawą. W powietrzu czuć, że w każdym z nas zaczyna pojawiać się waleczna dusza, by wejść raz dwa na wulkan. Dojeżdżamy. Przewodnik mówi gdzie się kierować, autobus wypluwa powoli wszystkich ludzi. Jedni idą na kolejkę, drudzy rozpoczynają wejście, a jeszcze inni nie mogą się zdecydować jak się ubrać. Ubrałam się na cebulkę, polską cebulkę 🙂 U podnóży wulkanu Etna zaczyna świecić przyjemne słońce, robi się ciepło, ale w głowie mam myśl, że na górze będzie potężny wiatr. Dziś w mieście miało być 23*C, a w okolicach Etny tylko 1*C.  Jestem zmarzluchem. Decyduję się na wzięcie grubszego szalika. Na początku przeklinam, że się tak grubo ubrałam; na górze jednak dziękuję, że przytaszczyłam każdy ciuch ze sobą…

POCZĄTEK WSPINACZKI

Jestem na wysokości 1900 m. n. p. m. Początek drogi jest szokiem, łapię co chwilę oddech, by za chwilę przyzwyczaić się do wysiłku. Świeci piękne słońce, przed nami rozpościera się widok kolejki, ale my dumnie kroczymy przed siebie. Przed nami mnóstwo innych wspinających się. W pewnym momencie zauważam, że jestem ostatnia. Nie przejmuję się, przecież nigdzie mi się nie śpieszy… chociaż w duchu przeliczam skrupulatnie trasę, żeby zdążyć na jedyny powrotny autobus… Powtarzam sobie, że nie muszę wejść na sam szczyt, a z drugiej strony mam takie małe pragnienie by się udało jak najdalej.

ROZGOTOWANE KOPYTKA WCHODZĄ NA WYSOKOŚĆ 2500 M. N. P. M.!

Pierwsza stacja znajduje się na wysokości 2500m.n.p.m. Nigdy nie byłam tak wysoko. Gruziński klasztor Cminda Sameba w Stepancmindzie miał 2170m.n.p.m. Nawet dwudniowe wejście na Szczyt Czerskiego w górach rejonu bajkalskiego na Syberii to „tylko” 2090m.n.p.m. Drogowskaz pokazywał 1 godz. i 50 min. do kolejnego schroniska. Rozbieram się, ubieram, co chwilę oczyszczam popsute zatoki, ale udaje mi się wejść w 1h40min. Moje nogi są jak rozgotowane kopytka! Mam ochotę wyzionąć ducha…

…ale wolę delektować się widokami. Jest pięknie! Jestem z siebie dumna.

Obserwuję ludzi, którzy odpoczywają, jedzą, robią zdjęcia. Na tarasie schroniska jest mnóstwo krzeseł. Biorę jedno i stawiam je przy samym końcu tarasu. Powoli zauważają mnie inni, również biorą krzesła i dołączają. Pierwsze 5 minut patrzę się przed siebie i nie wierzę, że tu jestem.

GORĄCA HERBATA

Kontrolując czas zjadam kanapki. Robi się wietrznie, więc mam ochotę na gorącą herbatę. To moja najdroższa w życiu herbata! Uwielbiam jednak momenty delektowania się herbatą w górach. Nie żałuję więc 3 euro za kubek herbaty i chłonę jak gąbka każdy moment. Delektuję się każdą chwilą. Zerkam na spektakl chmur, które płyną po niebie. Robię mnóstwo zdjęć i uwielbiam każde z nich.

ZAPACH SIARKI

Czas się kurczy, więc trzeba ruszać dalej. Pełna sił, ale też kilka kanapek cięższa ruszam dalej. Dalsza droga nie jest już tak stroma. Idę po drodze, pod nogami już nie osuwają się kawałki zaschniętej lawy. Jest przyjemnie. Ponoć w powietrzu można wyczuć zapach siarki. Może gdybym nie miała zatok jakich mam to bym czuła 😀 Idę wzwyż drogą dla jeepów, kiedy kolejny z nich mnie mija, mam ochotę podłączyć się pod niego… Robi się coraz chłodniej. Jestem zmęczona i mam ochotę się rozebrać, by za chwilę założyć wszystko co mam, bo wieje taki wiatr, że ledwo przenoszę nogę o 30 cm do przodu…

JEDNODNIOWA KLUSKA

Z daleka wyglądam jak jednodniowa kluska, taka trochę już oklapła, ale jednak jeszcze do zjedzenia. Taka, która ma coraz mniej siły, ale dzielnie jeszcze walczy. Podejście nie jest wysokie, ale w połączeniu z brakiem kondycji, przeziębieniem i najgorszym wrogiem – wiatrem – daje trochę popalić. Do 2900mnpm już tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Jestem na 2750mnpm i patrzę na zegarek. Czasu coraz mniej. Nie wiem jak długo będę schodziła (choć zawsze idzie mi to zdecydowanie sprawniej niż wejście i lubię ten etap wspinaczki), więc wraz ze znajomą decydujemy się na powrót.

Nie chcemy ryzykować, że nie zdążymy na jedyny autobus do miasta, który odjeżdża o 16.30. Jest listopad, w okolicach wulkanu niewiele osób mieszka, więc nie chcę ryzykować drogi powrotnej autostopem. Szybciej robi się ciemno. A ja powoli mam ochotę na gorący prysznic i łóżko.

ZEJŚCIE Z ETNY

Decyduję się na powrót drogą dla pojazdów – jest dłuższa, okrężna, ale zdecydowanie bardziej utwardzona, mniej stroma, co ma duże znaczenie przy ślizgających się kawałach lawy pod stopami.. Pogoda staje się chimeryczna. Zmienia się momentalnie jak momentalnie kobieta potrafi zmienić zdanie.

Kiedy dochodzę do schroniska, gdzie trochę wcześniej się delektowałam widokami – tym razem już nie zauważam nic. Nic poza ciemnoszarymi chmurami. To sygnał, że czas się zbierać dalej, może być ciężko w takiej mgle schodzić. Droga się dłuży, robi się coraz chłodniej, coraz zimniej, coraz ciemniej.

MGŁA

Momentalnie pojawia się mgła, idę do przodu choć nic nie widzę. W pewnym momencie gubimy widok kolejki, który był naszym drogowskazem. Droga dla jeepów jest bardzo długa. Nie miałam informacji ile czasu zajmuje ona piechotą. Spotykamy po drodze dwójkę innych ludzi. Uff, nie jesteśmy same. Zauważamy, że skręcają z głównej drogi. Decydujemy się skrócić drogę i schodzić prosto w dół. Zagadujemy do towarzyszy. Są z Ukrainy. Przed oczami nic nie widać. Schodzimy prosto, udaje się nam przeciąć drogę dla jeepów. Nie wiem jak długo jeszcze będziemy schodzić.

Czuję lekki stres. Czy dojdziemy do parkingu? Uda się na czas? Nie zboczymy z drogi? Widoczność jest fatalna, jestem głodna, zmęczona, jest zimno i mokro. Ale nie narzekam. Choć lubię narzekać gdy mi zimno. Tak po prostu mam. Może być deszcz, może być upał, ale jak mi jest zimno to koniec świata. W tej mgle właśnie czułam się jak na końcu świata.

CHWILE ZWĄTPIENIA

Miałam chwilę zwątpienia czy dojdziemy do bazy zanim zrobi się zupełnie ciemno. Ale kiedy jesteś na wulkanie to nie zadzwonisz do znajomego, żeby Cię podwiózł. Sturlać się po lawie też byłoby ciężko. Trzeba po prostu iść przed siebie. Nawet jeśli tego „przed siebie” nie widać… Zauważamy kolejkę. Uff. Jesteśmy na dobrej drodze. Pojawiają się przebłyski życia na tym wulkanie – rośliny – znak, że jesteśmy dość nisko. W oddali pojawia się schronisko. Dziękujemy sobie za wspólne zejście i udajemy się do restauracji, by skosztować nalewki z mango 🙂 Należało się nam 🙂 Mamy jeszcze sporo czasu do odjazdu autobusu. Może gdybyśmy potrafiły oszacować drogę to udałoby się dojść do 2900m.n.p.m. Bo tam teoretycznie kończy się wspinaczka. Ale po co gdybać? Na takiej wysokości pogoda jest nieprzewidywalna. Nie mam żadnego poczucia niespełnienia, że doszłam tylko do 2750m.n.p.m.

Bezpiecznie wturlałyśmy się do autobusu, by za chwilę paść ze zmęczenia. To był dobry dzień.

Syrakuzy i wyspa Ortygia – Sycylia

Pierwszym punktem na mojej sycylijskiej mapie były Syrakuzy, które znajdują się na wschodniej części największej wyspy Morza Śródziemnego. Miasto dzieli się na dwie części: stały ląd i mała wyspa Ortygia, na której mieści się stare miasto. To bardzo urocze miasto, a wysepka dodaje jeszcze więcej uroku. Zabieram Was na jednodniowy spacer po Syrakuzach, gdzie historyczna ich część została wpisana na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Co warto zwiedzić?

W teatrze greckim 🙂

MAPA

Jeśli chcesz zobaczyć na mapie mój plan zwiedzania to kliknij w tę MAPĘ. Turystyczna mapa Syrakuz znajduje się TUTAJ.

Obszar Archeologiczny Neapolis (Area Archeologica della Neapolis)

To obszar, na którym znajduje się jeden z największych teatrów greckich (teatro greco), jakie zachowały się do naszych czasów. Teatr został wykuty w skale w V w. p. n. e., robi duże wrażenie, ponieważ kiedyś mieściło się tu ok 24. tys. widzów! Składa się z ponad 60 rzędów widowni. Prawdopodobnie poza występami odbywały się tu także ważne wydarzenia polityczne. W czasach rzymskich teatr stał się cyrkiem.

Teatr grecki

Ołtarz Hierona II (Ara di Ierone II)

to monumentalny wielki ołtarz w starożytnej dzielnicy Neapolis, zbudowany przez króla Hierona II (tyrana Syrakuz) i uznawany za największy ołtarz znany od starożytności. Niestety nie zachowało się go wiele, bo jedynie podstawa. Ma ona niemal 200 metrów długości i ponad 22 metry szerokości dzięki czemu łatwo wyobrazić sobie jak kolosalnym był kiedyś ten ołtarz. Prawdopodobnie wysokość ołtarza to 15metrów.

Latomia del Paradiso

czyli kamieniołomy, na których znajduje się Ucho Dionizjusza i Jaskinia Powroźników. Przestrzeń kamieniołomów była potrzebna do rozbudowy miasta, ponieważ Grecy stąd wydobywali wapń. W wydrążonych jaskiniach przetrzymywano później więźniów. Latomia jednak bardziej przypomina ogrody pełne kwiatów i cytrusów. Ciepłą porą roku przyjemnie jest odpocząć od żaru słońca pomiędzy tamtejszą roślinnością.

Ucho Dionizjusza (Orecchio di Dionisio)

to jaskinia, która ma niesamowitą akustykę. Podczas mojego zwiedzania stał tam Pan, który śpiewał włoskie przeboje – już z daleka było słychać Jego głos. Warto zrobić próbę i coś powiedzieć, żeby sprawdzić siłę tej akustyki. Legenda mówi, że Dionizjusz I stawał przy wejściu by podsłuchiwać rozmowy więźniów znajdujących się wewnątrz. Ci, którzy mieli zbyt długi język nie kończyli szczęśliwie. Przestrzeń i ciemność jaskini może lekko zaburzyć zwiedzanie ze względu na zapach… A przecież na obszarze są dwie toalety!

Ucho Dionizjusza

Jaskinia Powroźników (Grotta dei Cordari) 

 to miejsce gdzie niektórzy rzemieślnicy produkowali wszelkiego rodzaju sznury i liny, bo powroźnictwo to nic innego jak praca wykonywana przez powroźnika, która polegała na produkcji lin i powrozów poprzez splatanie lub skręcanie kilku oddzielnych sznurów (najczęściej z pasów skóry lub włókien konopi). Naturalna wilgoć jaskini pomagała przy wyrobie lin. Tradycja te wymarła kilka dekad temu. Oznaki wydobywania kamienia są godne uwagi i bardzo wyraźne: na ścianach i sufitach. Nie można jednak podejść bliżej.

Jaskinia Powroźników

Amfiteatr rzymski (Anfiteatro Romano)

to trzeci co do wielkości we Włoszech (po Koloseum w Rzymie i Arenie w Weronie).

Amfiteatr rzymski

ADRES: Via Giuseppe Agnello n. 26

CZYNNE: Wymagane rezerwacje dla grup studentów i grup powyżej 15 osób.

  • wg informatora otrzymanego przy wejściu: wtorek-niedziela 9.30-18.30
  • wg strony internetowej: marzec-październik: 9.30-18.30; listopad – luty: pon-pt 9.30-14.00; sob-nie 9.30-17.00

CENA: 10 e (ulgowy 5 e).

PROTIP 1: Bilet należy trzymać przy sobie, ponieważ jest kilka wejść na teren obszaru archeologicznego i bilety są za każdym razem sprawdzane

PROTIP 2: Można kupić bilety łączone: 13,50 e (7 e) pozwalające na zwiedzanie: Obszaru Archeologicznego Neapolis + Regionalnego Muzeum Archeologiczne im. Paola Orsiego + Galerii Regionalnej w Pałacu Bellomo

Amfiteatr rzymski

Regionalne Muzeum Archeologiczne im. Paola Orsiego (Museo Archeologico Regionale Paolo Orsi)

Poza obszarem Archeologicznym Neapolis można również wstąpić do muzeum, w którym znajduje się najbardziej znana rzeźba antyczna na Sycylii – Wenus wyłaniająca się z fal.

ADRES: Viale Teocrito 66

CZYNNE: wt-sob 9-18, niedz 9-13.30

CENY: 8 e (ulgowy 4 e) lub bilet łączony 13,50 e (7 e)

We Włoszech bardzo często spotykany widok wodopoju 🙂 Ten, w Neapolis, chyba trochę przestarzały, taki… archeologiczny 🙂

Sanktuarium Madonny od Łez (Santuario della Madonna delle Lacrime)

Sanktuarium Madonny od Łez

Sanktuarium, które ma dość kontrowersyjną bryłę. Nazywane jest „żelbetowym potworem”. Na mnie ta budowla z betonu zbrojonego zrobiła wrażenie. Powstała dla upamiętnienia cudu z 1953 roku, podczas którego przez kilka dni z gipsowego wizerunku Niepokalanego Serca Maryi, powieszonego nad łóżkiem młodego małżeństwa, zaczęły płynąć łzy. Cud ten widziało ponad 200 osób, powstał również pamiątkowy film. Sanktuarium Madonny jest miejscem licznych pielgrzymek.

ADRES: Via del Santuario 33  strona internetowa

CZYNNE:

  • Bazylika: pon-sob 7-13 oraz 15-20; niedz i święta 7-20
  • Krypty: pon-sob 9=13 oraz 15-19; niedz i święta 9-20.45

CENA: wstęp bezpłatny

ISOLA DI ORTIGIA

Na wyspę można się dostać przez jeden z dwóch mostów: Ponte Santa Lucia lub Ponte Umbertino

W drodze na Ortygię

Świątynia Apollina (Tempio di Apollo) 

Świątynię wybudowano w VI w. p. n. e. i jest ona najstarszą świątynią dorycką na Sycylii. Uważa się za jeden z najcenniejszych zabytków Ortygii. Po budowli pozostało jednak bardzo mało, bo tylko kilka fragmentów kolumn i trochę podstawy. Dziś budynek jest w ruinie, zajmując sporą część Piazza Pancali, niedaleko mostów łączących wyspę ze stałym lądem. Przechodząc obok można nawet nie zwrócić szczególnej uwagi. Obok znajduje się informacja mówiąca o tym jak to wyglądało kiedyś. Podziwianie jest bezpłatne. Ze względu na fakt, że Ortygia jest bardzo mała, to warto tutaj zajść na chwilę i zobaczyć te pozostałości.

Świątynia Apollina

Piazza Archimede 

Mały placyk, na którym znajduje się dość pokaźna fontanna z Artemidą, która ukazuje mitologiczną scenę. Możemy zauważyć boginię łowów, która zamienia Aretuzę w rzekę. Plac ten możemy uznać za geograficzne centrum wyspy Ortygii. Kiedyś nie było tu placu, ale było to jedno z głównych skrzyżowań wyspy. Na środku placu znajduje się Fontana Di Diana z 1907 roku wyrzeźbiona dzięki Gulio Mischettiemu. Fontanna jest zbudowana z betonu zbrojonego, a przedstawia figurę Diany z łukiem i psem, czyli atrybuty bogini łowów, protektorki Ortigii w czasach greckich. U jej stóp rozciąga się Aretuza. Możemy również zauważyć cztery trytony, które gromadzą dwa koniki morskie i dwa szczyty szybujące nad falami.

Piazza Duomo (Piazza del Duomo) 

Piazza Dumo

Przy placu mieści się katedra Duomo, która jest hybrydą stylów architektonicznych. Początkowo miejsce kultu bogini Ateny, by później stać się świątynią chrześcijańską pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny. Za barokową fasadą możemy dostrzec fragmenty doryckiej świątyni Ateny z V w. p. n. e. dlatego warto tutaj wejść do środka.

Katedra Duomo

CENA: 2e. Wchodząc do budynku od razu zauważamy kasy, których nie da się pominąć; nie można również niczego dostrzec ponieważ są powieszone kotary.

Z kościołem połączony jest Pałac Arcybiskupi (Palazzo Arcivescovile).

Z placem tym również koresponduje Kościół Świętej Łucji (Chiesa di Santa Lucia alla Badia), w którym można podziwiać obraz Caravaggia „Pogrzeb Św. Łucji” z 1608 roku. Kim była Święta Łucja? Jedną z męczennic, która została zamordowana w 304 r. podczas prześladowań chrześcijan. Gdy namiestnik cesarski Paschazjusz skazał ją na pohańbienie w domu publicznym to Łucja wydłubała sobie oczy, aby nikomu się nie podobać. Dlatego możemy zauważyć motyw oczu leżących w misce. Wg legendy Matka Boża przywróciła Świętej Łucji oczy. Następnie męczennicę próbowano spalić na stosie, ale to też się nie udało. Zginęła od ciosu mieczem w szyję. Wstęp do kościoła jest bezpłatny. Naprzeciwko katedry wznosi się Ratusz, który jest nową siedzibą Senatu Syrakuz.

Kościół Św. Łucji

Galeria Regionalna w Pałacu Bellomo (Galleria Regionale di Palazzo Bellomo) 

Prezentuje dzieła sztuki od późnego średniowiecza do współczesności. W galerii warto zwrócić uwagę na rzeźbę „Madonny karmiącej Dzieciątko” autorstwa Domenica Gaginiengo; sarkofagi XV-wiecznych gubernatorów królewskich oraz skarb muzeum – obraz „Zwiastowanie” autorstwa Antonella da Messiny z 1474 roku.

CZYNNE: wt – sob 9-19; niedz 9-13

CENY: 8 e (4 e), albo bilet łączony 13,50 e (7 e), o którym wspominałam wcześniej

Zamek Maniace (Castello Maniace) 

Znajduje się na końcu promenady. Każdy z boków zamku ma po ok 50 m. Zamek został zbudowany w XIII wieku przez cesarza Fryderyka II. Budowla nosi nazwę George Maniakesa, bizantyjskiego generała, który odbił Arabom miasto w 1038 roku. Zamek służył jako miejsce zamieszkania przez liczne królowe Sycylii. W XV wieku był używany jako więzienie. Został włączony do fortyfikacji broniących portu i miasta. Ogromna eksplozja uszkodziła go w 1704 roku, po czym został on wyremontowany i przystosowany do użycia broni.

CZYNNE: pon 14.30-18.30, wt – sob 9.00-13.30

CENA: 4 e (2 e)

I to już koniec mojego zwiedzania. To miasto mnie oczarowało. Przepiękna, mała wysepka chwyta za serce. To właśnie Syrakuzy (oraz Taorminę) wspominam najlepiej z sycylijskich miast odwiedzonych przeze mnie. Dzięki, że wytrwałaś/wytrwałeś do końca 🙂

Moskiewskie metro

Stacje moskiewskiego metra czyli tzw. podziemne pałace Moskwy to jedne z głównych zabytków miasta. Wyróżniają się prawdziwie pałacowymi holami i podziemnymi salami. Każda stacja metra jest inna i jednocześnie niesamowita. Na polecenie Towarzysza Stalina artyści mieli zademonstrować osiągnięcia władzy sowieckiej. Przy tworzeniu tego arcydzieła używano około 20 rodzajów marmuru, granitu, porfiru, rodonitu i innych skał z kamienia budowlanego. Podziemne pałace są przyozdobione w pomniki i bardzo bogate monumentalne, dekoracyjne kompozycje (m.in. mozaiki, witraże, rzeźby, płaskorzeźby) znanych artystów tego kraju. Artysta, który stworzył metro moskiewskie chciał nie tylko stworzyć komfortowe warunki dla pasażerów, ale też dać każdej stacji metra indywidualny wygląd. Dlatego moskiewskie metro uważane jest za jedno z najpiękniejszych na świecie. Nic więc dziwnego, że 44 stacje są miejscami dziedzictwa kulturowego.

Stacja Dostojewskiego jest moją ulubioną. Okraszona jest mozaikami z największymi dziełami Dostojewskiego: Zbrodnia i kara; Bracia Karamazow; Biesy; Idiota.

POCZĄTKI BUDOWY METRA

Idea zbudowania metra pojawiła się w 1901 roku, jednak pierwsze owoce tego pomysłu zaczęto zbierać w 1931 r. To wtedy, w grudniu, na ulicę wyszło kilku robotników z łopatami by zrobić pierwsze kroki w stronę zbudowania metra. Tak właśnie rozpoczęła się budowa pierwszej eksperymentalnej stacji metra. W późniejszych latach prace nabrały tempa. Po 3 latach było już ukończonych 90% wszystkich prac budowlanych w obszarze pierwszej linii metra, która miała długość 11 km i mieściła 13 stacji. Pierwsza linia metra została otwarta w 1935 roku.

Mayakovskaya. Pierwsza na świecie głęboko położona stacja kolumnowa powstała w 1938 r. W czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej zaadaptowana na schronienie i miejsce uroczystych zgromadzeń

PLANY METRA NA 2022 ROK

Całkiem niedawno (a właściwie to 6 lat temu!) gdy mieszkałam w Moskwie to czytałam, że jest 12 linii metra, 293 km i 117 stancji. Od tej pory budowa metra rozkwitła do tego stopnia, że mamy już 14 linii metra. W 2018 roku zaczęto rozbudowywać nową linię metra – Bolszaja Kolcewaja Linia, która stanowi teraz duża konkurencję do pierwszej okrężnej linii metra. Tym samym Linia Kolcewaja straciła swoją wyłączność. Obecnie metro moskiewskie składa się z 223 stacji mieszczących się na 14 liniach o łącznej długości 381 km. Do 2022 roku są plany, by metro liczyło ponad 450 km i 252 stacje. Nowe stacje metra pojawią się w prawie wszystkich dzielnicach Moskwy. 

LINIA KOLCEWAJA

To okrężna linia metra, zbudowana w 1950 roku, która wynosi 19,4 km i liczy 12 stacji. Na mapach jest oznakowana kolorem brązowym. To sztandarowy punkt dla turystów, którego nie można ominąć, ponieważ wnętrza tych stacji są zrobione z dużą pompą 🙂 A właściwie z przepychem. Legenda głosi, że w trakcie jednego ze spotkań, dotyczącego kolejnego rozkwitu metra Stalin postawił filiżankę kawy na stole, która odbiła brązowy okrągły kształt. Architekt nie miał pewności czy tak miał wyglądać plan, więc postanowił nie sprzeciwiać się woli wodza i zbudować taki schemat metra. Niektóre źródła podają, że cyfra 12 nie jest przypadkowa i odpowiada dwunastu znakom zodiaku.

Schemat linii metra

Przy takim przepychu inne stacje mogą sprawiać wrażenie bardzo brzydkich, biednych i nudnych:

INTERAKTYWNA MAPA METRA

Do zobaczenia TUTAJ

Komsomolskaya. Metro im. Lenina. Początkowo do 1955 r. metro nosiło nazwę im. Ł. Kaganowicza

CZYNNE

Wszystkie stacje metra w Moskwie są czynne codziennie w godzinach od 5:30 do 1:00

Nie opierać się 🙂

Turyści, którzy nie umieją czytać cyrylicy mogą mieć nie lada problem w metrze, które niestety nie ma innych oznaczeń. Natomiast przy znajomości języka raczej nie powinniśmy się zgubić 🙂 Nooo chyba, że przechodzimy podziemiami z jednej stacji na drugą. Stacja Kitay – Gorod zawsze mi sprawiała kłopot 😀

CIEKAWOSTKI

  • Przez najbardziej obciążone stacje przewijają się codziennie od 85 do 150 tys. osób
  • Średnia prędkość pociągów metra wynosi ok 41,61 km / h
  • Minimalny odstęp między ruchem pociągów wynosi 90 sekund. Pamiętajcie jednak, że nocą są co ok 10 min.
  • Ruch pasażerski moskiewskiego metra jest jednym z najwyższych na świecie, zaraz po m.in. Pekinie, Tokio, Szanghaju, Seulu. Udział metra w przewozie pasażerów wśród przedsiębiorstw transportu pasażerskiego w Moskwie wynosi 48%
  • Prawdopodobnie oprócz znanego wszystkim schematu metra istnieje też niezależna podziemna linia metra określana kryptonimem D-6 wyłącznie do użytku władzy i wojska

    Partyzantskaya

BILETY

Są różne bilety, które można kupić m.in. w kasie lub automatach. Ja posługiwałam się biletami kartonowymi, które mieszczą np. 30 przejazdów. Za każdym razem należy je skasować przy wejściu w strefę biletu. W Moskwie przy bramkach znajdują się budki, w których ochrona pilnuje porządku. Mimo to, widziałam sytuacje, gdy niektórzy przeskakiwali przez bramki i nie zawsze ponosili tego konsekwencje. Po więcej informacji zapraszam TUTAJ.

LEGENDARNA FRAZA

Уважаемые пассажиры, будьте взаимно вежливы, уступайте места инвалидам, пожилым людям, пассажирам с детьми и беременным женщинам.

Szanowni pasażerowie, bądźcie dla siebie uprzejmi, ustępujcie miejsca osobom niepełnosprawnym, starszym ludziom, pasażerom z dziećmi i kobietom w ciąży.

Tę legendarną frazę codziennie słyszą miliony ludzi w moskiewskim metrze. To najbardziej popularne słowa, które zaczynają specjalne ogłoszenie nadawane podczas zatrzymania moskiewskich pociągów metra. Tylko czy nie jest tak, że jeśli daną frazę słyszysz kilka razy dziennie to przyzwyczajasz ucho do tych słów i automatycznie przestajesz zwracać na nie swoją uwagę? Początkowo byłam zafascynowana tym komunikatem, długo nie mogłam wsłuchać się w słowo „beremennym’’ (w ciąży), żeby usłyszeć gdzie dokładnie zlokalizowany jest tam akcent. Jednak po kilku miesiącach wysłuchiwania tej frazy przyznaję, że traci ona swoją wartość, a stanowi jedynie swego rodzaju odciągnięcie od czytania tabletów, gazet czy książek. W moim odczuciu, większość osób zna już zasady uprzejmości i etykiety obowiązującej w metrze.

Stacje, które prowadzą do centrum są zapowiadane męskim głosem, a odwrotny kierunek – damskim. Niektórzy twierdzą, że mężczyzna swoim głosem zagrzewa do pracy, natomiast subtelny głos kobiety woła po pracy do domu.

Trubnaya

MOSKWIANIE W METRZE

Po czym poznać turystę w metrze? Turysta się rozbiera, zdejmuje kurtkę, a Rosjanie tego nie robią. Obraz ludzi jaki zapamiętałam w moskiewskim metrze nie jest raczej wybitnie uśmiechający się, ale na pewni kolorowy, pełny czerwonych ust, mnóstwa kolczyków, broszek i innych dewocjonaliów, w rękach dzierżących tablety do czytania e-booków. Przez cały okres mieszkania w Moskwie nigdy nie zdarzyła mi się niemiła sytuacja, by ktoś zwrócił uwagę gdy np. rozmawiałam w języku polskim.

ZAMACH TERRORYSTYCZNY

Zapewne wiele osób pamięta rok 2010, w którym doszło do zamachu terrorystycznego na stacji metra Łubianka. 29 marca zamachowcy zdetonowali ładunek w pociągu o godzinie 7.56 czasu lokalnego (5.56 czasu polskiego). W wyniku tego wydarzenia zginęło co najmniej 25 osób. Następnie po godzinie ósmej (czasu moskiewskiego) na stacji Park Kultury wybuchła druga bomba przez którą zginęło 12-15 osób. Bomby zdetonowały dwie kobiety pochodzenia kaukaskiego.

METRO W KULTURZE

Istnieje kilka dzieł sztuki poświęconych moskiewskiemu metru. Np. w powieściach Dmitrija Głukhovsky’ego pt. Metro 2033 i Metro 2034 opisano życie ludzi w moskiewskim metrze po wojnie nuklearnej. Powstało wiele filmów, których tłem było metro. M.in. katastroficzny film Metro mający swoją premierę w 2013 roku. Rosyjska produkcja opowiada o zalanych przez rzekę tunelach metra, a uwięzieni ludzie próbują się ze wszystkich sił wydostać z tej pułapki. Ponadto film Chodząc po Moskwie (Я шагаю по Москве) z 1963 r. ukazuje uroki Moskwy i metra. Znajdziemy również kadr z filmu Moskwa nie wierzy łzom (Москва слезам не верит) na tle metra. Warto wspomnieć, że w rosyjskim metrze odbywa się wiele projektów kulturalnych i edukacyjnych np. Noc w metrze podczas której stacje metra stanowią platformę dla najciekawszych wydarzeń edukacyjnych. Inny ciekawy projekt to Muzyka w metrze, który pozwala na występy miejskich muzyków poprzez udostępnienie swej przestrzeni. Artyści grają muzykę na żywo dla pasażerów.

Sretensky Bulvar

Popiersie Lenina w metrze

FANPAGE METRA

Jesteście ciekawi jak wyglądają nowopowstałe stacje? Zerknijcie w galerię moskiewskiego metra na fanpage ’u 🙂