Duże wrażenie małej Taorminy

Taormina to luksusowy kurort z przepięknymi widokami i urokliwymi alejami miasta. Obok zabytkowych pałaców i kościołów w Taorminie znajdziemy mnóstwo drogich butików. Co warto zwiedzić w Taorminie? Jak wyglądał mój plan zwiedzania miasta?

Nie miałam wiele czasu na zwiedzanie Taorminy, więc robiłam to trochę w biegu. Można powiedzieć, że zobaczyłam najważniejsze zabytki. Myślę, że jeden dzień wystarczy na zwiedzenie miasta, chyba, że chcecie dłużej posiedzieć w kawiarni czy poleżeć na plaży. Mimo krótkiego zwiedzania Taormina mnie zachwyciła.

Do Taorminy przyjechałam pociągiem z Katanii. Miasto ma możliwość wejścia na wzgórze po małej ścieżce, jest to 15 minut wspinaczki, ale, moim zdaniem, warto się tamtędy przejść zamiast na około po głównej ulicy dla samochodów. Wchodząc na górę mamy niesamowite widoki na wybrzeże Morza Jońskiego.

OGRÓD MIEJSKI

Pierwszym punktem na mapie jest mały Ogród miejski, który pozwala na schowanie się przed gorącym słońcem. Jest położony na tarasie na skale. Można tam chwilę odpocząć i podziwiać w tle Etnę. W Ogrodzie botanicznym spotkamy wiele egzotycznych drzew.

Villa Comunale
TEATR GRECKI (Teatro Greco)

Następnie kieruję się na ulicę Teatro Greco, ponieważ tam znajduje się Teatr grecki (Teatro Greco). To drugi co do wielkości antyczny teatr na Sycylii, zaraz po syrakuzańskim . W związku z tym, że miałam ograniczony czas, a teatr grecki widziałam już w Syrakuzach to ominęłam wejście. W teatrze na widowni mogło się zmieścić 10 tysięcy widzów. Warto się tam wybrać ze względu na położenie – na wzgórzu z prześliczną panoramą, widokiem na Etnę i plażę Schiso.

CZYNNE: od 9 do 16-19 (w zależności od miesiąca)

CENA: 10e, dla młodzieży 18-25 lat– 5e, bezpłatnie – do 18 lat. Oraz każda pierwsza niedziela miesiąca. Audio przewodnik 5e

Jeśli chcecie kupić bilet online: www.thekeygroup.it

Wejście do Teatru Greckiego
UROKLIWE ULICE

Nawet jeśli zamierzacie ominąć ten punkt zwiedzania to przespacerujcie się ulicą Teatro Greco oraz Corso Umberto I czyli głównym deptakiem starówki. Znajduje się tam mnóstwo sklepów z pamiątkami, ceramiką, a także restauracje, kawiarnie, lodziarnie. Ulice są bardzo urokliwe, warto oddać się dolce far niente czyli słodkiemu lenistwu. Deptak prowadzi między dwiema bramami, od północnej Bramy Mesyńskiej (Porta Messina) do południowej Katańskiej (Porta Catania). Na styku Teatro Greco i Corso Umberto I znajduje się Pałac Corvaja.

Via Teatro Greco

PAŁAC CORVAJA (Palazzo Corvaia)

Pałac ten należy do najwytworniejszych rezydencji arystokratycznych na Sycylii. Początki budowy datuje się na X wiek, kiedy rządzący miastem Arabowi postawili wieżę. Pozostałe elementy były budowane  do XIV w. Pałac należał do najstarszych i najbardziej znanych rodzin Taorminy, które były właścicielami od 1538 do 1945 roku. Obecnie w pałacu organizowane są wystawy czasowe, ponadto jest tam centrum informacji turystycznej, w której znajdują się wozy sycylijskie i marionetki.

CZYNNY: podczas wystaw w godz. 10-13 oraz 16-22

CENA: w zależności od wystawy

PLAC 9 KWIETNIA (Piazza IX Aprile)

Spacerując głównym deptakiem starówki  mijamy kolejną atrakcję czyli Piazza IX Aprile, który oddziela grecko-rzymską część miasteczka od średniowiecznej.  Otoczony jest kawiarniami oraz kościołami. Z placu roztacza się śliczny widok.

Przy placu mieści się dawny XV-wieczny kościół Św. Augustyna (Sant’ Agostino) – dziś siedziba biblioteki miejskiej – wieża zegarowa, połączona z Bramą Środkową z XII w. i XVII-wieczny kościół św. Józefa (Chiesa di San Giuseppe) – patrona wszystkich ojców., w którym możemy często dostrzec ołtarz udekorowany pieczywem oraz cytrusami.

Nazwa placu pochodzi od zdarzenia z 9 kwietnia 1860 roku, kiedy przerwano mszę w katedrze w Taorminie, by ogłosić, że Garibaldi wylądował w Marsali (po drugiej stronie wyspy), aby rozpocząć podbój Sycylii

PIAZZA DEL DUOMO

Jeśli przejdziemy przez bramę Torre dell’Orolorgio to znajdziemy się w średniowiecznej części miasta, gdzie dochodzimy do Piazza del Duomo. Na Placu mieści się XIII-wieczna katedra św. Mikołaja z Bari (Cattedrale di San Nicola di Bari), która była wielokrotnie przebudowywana i bardziej przypomina zamek aniżeli katedrę.

Na placu znajduje się Fontanna Tauro z 1635 r.  z symbolem Taorminy, którym jest pół kobieta, pół byk z koroną na głowie, kulą w lewej ręce i strzałą w prawej.

PAŁAC KSIĄŻĄT ŚW. STEFANA (PALAZZO DEI DUCHI DI SANTO STEFANO)

Obok placu mieści się XIII-wieczny pałac Książąt, który ma kształt wieży obronnej. Należał do hiszpańskiej rodziny De Spuches. W pałacu znajduje się galeria sztuki współczesnej.

ISOLA BELLA

Poza starym miastem, godnym uwagi punktem na mapie, jest Piękna Wyspa (Isola Bella), która jest wizytówką Taorminy. To Riserva Naturale Orientata Isola Bella, która połączona jest z lądem cienkim przesmykiem. Można tutaj plażować i nurkować.

CZYNNE: wt-niedz od 9 do zachodu słońca

CENA: 4 e

Na wyspę można się dostać zjeżdżając kolejką linową (3 e w jedną stronę) z Taorminy do Mazzaro, albo zejść piechotą. Fenomenalnym punktem widokowym Pięknej Wyspy jest taras widokowy przy Teatrze Greckim.

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

Do Taorminy można dostać się samochodem autostradą Messyna – Katania – Syrakuzy, albo pociągiem (np. z Katanii do stacji Taormina-Giardini bilet kosztuje 4,4 e, przewoźnik Treintalia)

PROTIP: Kupiony bilety należy skasować w kasowniku na dworcu (na szczęście pewien kontroler podszedł do sprawy z uśmiechem gdy przegapiłyśmy tę informację) 🙂

Po wyjściu z pociągu możemy pojechać dalej miejskim autobusem, albo przespacerować się wybrzeżem lub wspiąć na wzgórze.

  • W czasie sezonu osoby zmotoryzowane mogą mieć niemały problem z parkingiem.
  • Miasto obfituje w wiele wąskich uliczek pełnych uroku, ale też pełnych turystów, dlatego im wcześniej zacząć zwiedzanie – tym lepiej.
  • Ponadto Taormina uznawana jest za najdroższe miasto Sycylii, więc warto wybrać się z samego rana na zwiedzanie, by nocleg spędzić w innej miejscowości.
  • Centrum Informacji turystycznej: Piazza Santa Caterina, 98039, Taormina +39 094 223 243.

MAPA MOJEGO ZWIEDZANIA DO ZOBACZENIA TUTAJ

Na mapie nie ma pokazanej ścieżki na wzgórze. Jeśli przyjechaliśmy pociągiem to kierujemy się Via Nazionale, następnie skręcamy w lewo w Via Madonna Delle Grazie. Ona doprowadza nas do startu zwiedzania.

Taormina, choć mała, zrobiła ogromne wrażenie

Moja Etna – wejście na wulkan

Etna – czynny wulkan, moje „must see” na Sycylii.

Jak wyglądała moja wspinaczka?

Z KATANII DO SCHRONISKA

Poprzedni dzień spędziłyśmy w uroczych Syrakuzach. Plan na kolejny dzień to Etna. Tego dnia wstałyśmy z samego rana, żeby udać się odpowiednio wcześnie na dworzec. Od niedawna tylko tam i tylko w dniu wyjazdu można kupić bilet na autobus do schroniska położonego u stóp wulkanu. Autobus ma podjechać na prowizoryczny przystanek autobusowy o 8.15. Jesteśmy dużo wcześniej, ale nikt z mieszkańców nie jest w stanie powiedzieć, gdzie możemy kupić bilet. Każdy wskazuje inną możliwość, ostatecznie udaje się nam kupić bilety, by za chwilę wtoczyć się do autobusu. Całą drogę umila nam przewodnik, który opowiada o Etnie, a także zaczepia każdego podróżnika.

W drodze na dworzec w Katanii – stamtąd jeżdżą autobusy w stronę Etny
PODRÓŻ DO SCHRONISKA

Po drodze coraz częściej pojawiają się szarobure widoki. Drzew jakby coraz mniej. Mijamy też dom, który kiedyś został zalany lawą. W powietrzu czuć, że w każdym z nas zaczyna pojawiać się waleczna dusza, by wejść raz dwa na wulkan. Dojeżdżamy. Przewodnik mówi gdzie się kierować, autobus wypluwa powoli wszystkich ludzi. Jedni idą na kolejkę, drudzy rozpoczynają wejście, a jeszcze inni nie mogą się zdecydować jak się ubrać. Ubrałam się na cebulkę, polską cebulkę 🙂 U podnóży wulkanu Etna zaczyna świecić przyjemne słońce, robi się ciepło, ale w głowie mam myśl, że na górze będzie potężny wiatr. Dziś w mieście miało być 23*C, a w okolicach Etny tylko 1*C.  Jestem zmarzluchem. Decyduję się na wzięcie grubszego szalika. Na początku przeklinam, że się tak grubo ubrałam; na górze jednak dziękuję, że przytaszczyłam każdy ciuch ze sobą…

POCZĄTEK WSPINACZKI

Jestem na wysokości 1900 m. n. p. m. Początek drogi jest szokiem, łapię co chwilę oddech, by za chwilę przyzwyczaić się do wysiłku. Świeci piękne słońce, przed nami rozpościera się widok kolejki, ale my dumnie kroczymy przed siebie. Przed nami mnóstwo innych wspinających się. W pewnym momencie zauważam, że jestem ostatnia. Nie przejmuję się, przecież nigdzie mi się nie śpieszy… chociaż w duchu przeliczam skrupulatnie trasę, żeby zdążyć na jedyny powrotny autobus… Powtarzam sobie, że nie muszę wejść na sam szczyt, a z drugiej strony mam takie małe pragnienie by się udało jak najdalej.

ROZGOTOWANE KOPYTKA WCHODZĄ NA WYSOKOŚĆ 2500 M. N. P. M.!

Pierwsza stacja znajduje się na wysokości 2500m.n.p.m. Nigdy nie byłam tak wysoko. Gruziński klasztor Cminda Sameba w Stepancmindzie miał 2170m.n.p.m. Nawet dwudniowe wejście na Szczyt Czerskiego w górach rejonu bajkalskiego na Syberii to „tylko” 2090m.n.p.m. Drogowskaz pokazywał 1 godz. i 50 min. do kolejnego schroniska. Rozbieram się, ubieram, co chwilę oczyszczam popsute zatoki, ale udaje mi się wejść w 1h40min. Moje nogi są jak rozgotowane kopytka! Mam ochotę wyzionąć ducha…

…ale wolę delektować się widokami. Jest pięknie! Jestem z siebie dumna.

Obserwuję ludzi, którzy odpoczywają, jedzą, robią zdjęcia. Na tarasie schroniska jest mnóstwo krzeseł. Biorę jedno i stawiam je przy samym końcu tarasu. Powoli zauważają mnie inni, również biorą krzesła i dołączają. Pierwsze 5 minut patrzę się przed siebie i nie wierzę, że tu jestem.

GORĄCA HERBATA

Kontrolując czas zjadam kanapki. Robi się wietrznie, więc mam ochotę na gorącą herbatę. To moja najdroższa w życiu herbata! Uwielbiam jednak momenty delektowania się herbatą w górach. Nie żałuję więc 3 euro za kubek herbaty i chłonę jak gąbka każdy moment. Delektuję się każdą chwilą. Zerkam na spektakl chmur, które płyną po niebie. Robię mnóstwo zdjęć i uwielbiam każde z nich.

ZAPACH SIARKI

Czas się kurczy, więc trzeba ruszać dalej. Pełna sił, ale też kilka kanapek cięższa ruszam dalej. Dalsza droga nie jest już tak stroma. Idę po drodze, pod nogami już nie osuwają się kawałki zaschniętej lawy. Jest przyjemnie. Ponoć w powietrzu można wyczuć zapach siarki. Może gdybym nie miała zatok jakich mam to bym czuła 😀 Idę wzwyż drogą dla jeepów, kiedy kolejny z nich mnie mija, mam ochotę podłączyć się pod niego… Robi się coraz chłodniej. Jestem zmęczona i mam ochotę się rozebrać, by za chwilę założyć wszystko co mam, bo wieje taki wiatr, że ledwo przenoszę nogę o 30 cm do przodu…

JEDNODNIOWA KLUSKA

Z daleka wyglądam jak jednodniowa kluska, taka trochę już oklapła, ale jednak jeszcze do zjedzenia. Taka, która ma coraz mniej siły, ale dzielnie jeszcze walczy. Podejście nie jest wysokie, ale w połączeniu z brakiem kondycji, przeziębieniem i najgorszym wrogiem – wiatrem – daje trochę popalić. Do 2900mnpm już tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Jestem na 2750mnpm i patrzę na zegarek. Czasu coraz mniej. Nie wiem jak długo będę schodziła (choć zawsze idzie mi to zdecydowanie sprawniej niż wejście i lubię ten etap wspinaczki), więc wraz ze znajomą decydujemy się na powrót.

Nie chcemy ryzykować, że nie zdążymy na jedyny autobus do miasta, który odjeżdża o 16.30. Jest listopad, w okolicach wulkanu niewiele osób mieszka, więc nie chcę ryzykować drogi powrotnej autostopem. Szybciej robi się ciemno. A ja powoli mam ochotę na gorący prysznic i łóżko.

ZEJŚCIE Z ETNY

Decyduję się na powrót drogą dla pojazdów – jest dłuższa, okrężna, ale zdecydowanie bardziej utwardzona, mniej stroma, co ma duże znaczenie przy ślizgających się kawałach lawy pod stopami.. Pogoda staje się chimeryczna. Zmienia się momentalnie jak momentalnie kobieta potrafi zmienić zdanie.

Kiedy dochodzę do schroniska, gdzie trochę wcześniej się delektowałam widokami – tym razem już nie zauważam nic. Nic poza ciemnoszarymi chmurami. To sygnał, że czas się zbierać dalej, może być ciężko w takiej mgle schodzić. Droga się dłuży, robi się coraz chłodniej, coraz zimniej, coraz ciemniej.

MGŁA

Momentalnie pojawia się mgła, idę do przodu choć nic nie widzę. W pewnym momencie gubimy widok kolejki, który był naszym drogowskazem. Droga dla jeepów jest bardzo długa. Nie miałam informacji ile czasu zajmuje ona piechotą. Spotykamy po drodze dwójkę innych ludzi. Uff, nie jesteśmy same. Zauważamy, że skręcają z głównej drogi. Decydujemy się skrócić drogę i schodzić prosto w dół. Zagadujemy do towarzyszy. Są z Ukrainy. Przed oczami nic nie widać. Schodzimy prosto, udaje się nam przeciąć drogę dla jeepów. Nie wiem jak długo jeszcze będziemy schodzić.

Czuję lekki stres. Czy dojdziemy do parkingu? Uda się na czas? Nie zboczymy z drogi? Widoczność jest fatalna, jestem głodna, zmęczona, jest zimno i mokro. Ale nie narzekam. Choć lubię narzekać gdy mi zimno. Tak po prostu mam. Może być deszcz, może być upał, ale jak mi jest zimno to koniec świata. W tej mgle właśnie czułam się jak na końcu świata.

CHWILE ZWĄTPIENIA

Miałam chwilę zwątpienia czy dojdziemy do bazy zanim zrobi się zupełnie ciemno. Ale kiedy jesteś na wulkanie to nie zadzwonisz do znajomego, żeby Cię podwiózł. Sturlać się po lawie też byłoby ciężko. Trzeba po prostu iść przed siebie. Nawet jeśli tego „przed siebie” nie widać… Zauważamy kolejkę. Uff. Jesteśmy na dobrej drodze. Pojawiają się przebłyski życia na tym wulkanie – rośliny – znak, że jesteśmy dość nisko. W oddali pojawia się schronisko. Dziękujemy sobie za wspólne zejście i udajemy się do restauracji, by skosztować nalewki z mango 🙂 Należało się nam 🙂 Mamy jeszcze sporo czasu do odjazdu autobusu. Może gdybyśmy potrafiły oszacować drogę to udałoby się dojść do 2900m.n.p.m. Bo tam teoretycznie kończy się wspinaczka. Ale po co gdybać? Na takiej wysokości pogoda jest nieprzewidywalna. Nie mam żadnego poczucia niespełnienia, że doszłam tylko do 2750m.n.p.m.

Bezpiecznie wturlałyśmy się do autobusu, by za chwilę paść ze zmęczenia. To był dobry dzień.

Syrakuzy i wyspa Ortygia – Sycylia

Pierwszym punktem na mojej sycylijskiej mapie były Syrakuzy, które znajdują się na wschodniej części największej wyspy Morza Śródziemnego. Miasto dzieli się na dwie części: stały ląd i mała wyspa Ortygia, na której mieści się stare miasto. To bardzo urocze miasto, a wysepka dodaje jeszcze więcej uroku. Zabieram Was na jednodniowy spacer po Syrakuzach, gdzie historyczna ich część została wpisana na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Co warto zwiedzić?

W teatrze greckim 🙂

MAPA

Jeśli chcesz zobaczyć na mapie mój plan zwiedzania to kliknij w tę MAPĘ. Turystyczna mapa Syrakuz znajduje się TUTAJ.

Obszar Archeologiczny Neapolis (Area Archeologica della Neapolis)

To obszar, na którym znajduje się jeden z największych teatrów greckich (teatro greco), jakie zachowały się do naszych czasów. Teatr został wykuty w skale w V w. p. n. e., robi duże wrażenie, ponieważ kiedyś mieściło się tu ok 24. tys. widzów! Składa się z ponad 60 rzędów widowni. Prawdopodobnie poza występami odbywały się tu także ważne wydarzenia polityczne. W czasach rzymskich teatr stał się cyrkiem.

Teatr grecki

Ołtarz Hierona II (Ara di Ierone II)

to monumentalny wielki ołtarz w starożytnej dzielnicy Neapolis, zbudowany przez króla Hierona II (tyrana Syrakuz) i uznawany za największy ołtarz znany od starożytności. Niestety nie zachowało się go wiele, bo jedynie podstawa. Ma ona niemal 200 metrów długości i ponad 22 metry szerokości dzięki czemu łatwo wyobrazić sobie jak kolosalnym był kiedyś ten ołtarz. Prawdopodobnie wysokość ołtarza to 15metrów.

Latomia del Paradiso

czyli kamieniołomy, na których znajduje się Ucho Dionizjusza i Jaskinia Powroźników. Przestrzeń kamieniołomów była potrzebna do rozbudowy miasta, ponieważ Grecy stąd wydobywali wapń. W wydrążonych jaskiniach przetrzymywano później więźniów. Latomia jednak bardziej przypomina ogrody pełne kwiatów i cytrusów. Ciepłą porą roku przyjemnie jest odpocząć od żaru słońca pomiędzy tamtejszą roślinnością.

Ucho Dionizjusza (Orecchio di Dionisio)

to jaskinia, która ma niesamowitą akustykę. Podczas mojego zwiedzania stał tam Pan, który śpiewał włoskie przeboje – już z daleka było słychać Jego głos. Warto zrobić próbę i coś powiedzieć, żeby sprawdzić siłę tej akustyki. Legenda mówi, że Dionizjusz I stawał przy wejściu by podsłuchiwać rozmowy więźniów znajdujących się wewnątrz. Ci, którzy mieli zbyt długi język nie kończyli szczęśliwie. Przestrzeń i ciemność jaskini może lekko zaburzyć zwiedzanie ze względu na zapach… A przecież na obszarze są dwie toalety!

Ucho Dionizjusza

Jaskinia Powroźników (Grotta dei Cordari) 

 to miejsce gdzie niektórzy rzemieślnicy produkowali wszelkiego rodzaju sznury i liny, bo powroźnictwo to nic innego jak praca wykonywana przez powroźnika, która polegała na produkcji lin i powrozów poprzez splatanie lub skręcanie kilku oddzielnych sznurów (najczęściej z pasów skóry lub włókien konopi). Naturalna wilgoć jaskini pomagała przy wyrobie lin. Tradycja te wymarła kilka dekad temu. Oznaki wydobywania kamienia są godne uwagi i bardzo wyraźne: na ścianach i sufitach. Nie można jednak podejść bliżej.

Jaskinia Powroźników

Amfiteatr rzymski (Anfiteatro Romano)

to trzeci co do wielkości we Włoszech (po Koloseum w Rzymie i Arenie w Weronie).

Amfiteatr rzymski

ADRES: Via Giuseppe Agnello n. 26

CZYNNE: Wymagane rezerwacje dla grup studentów i grup powyżej 15 osób.

  • wg informatora otrzymanego przy wejściu: wtorek-niedziela 9.30-18.30
  • wg strony internetowej: marzec-październik: 9.30-18.30; listopad – luty: pon-pt 9.30-14.00; sob-nie 9.30-17.00

CENA: 10 e (ulgowy 5 e).

PROTIP 1: Bilet należy trzymać przy sobie, ponieważ jest kilka wejść na teren obszaru archeologicznego i bilety są za każdym razem sprawdzane

PROTIP 2: Można kupić bilety łączone: 13,50 e (7 e) pozwalające na zwiedzanie: Obszaru Archeologicznego Neapolis + Regionalnego Muzeum Archeologiczne im. Paola Orsiego + Galerii Regionalnej w Pałacu Bellomo

Amfiteatr rzymski

Regionalne Muzeum Archeologiczne im. Paola Orsiego (Museo Archeologico Regionale Paolo Orsi)

Poza obszarem Archeologicznym Neapolis można również wstąpić do muzeum, w którym znajduje się najbardziej znana rzeźba antyczna na Sycylii – Wenus wyłaniająca się z fal.

ADRES: Viale Teocrito 66

CZYNNE: wt-sob 9-18, niedz 9-13.30

CENY: 8 e (ulgowy 4 e) lub bilet łączony 13,50 e (7 e)

We Włoszech bardzo często spotykany widok wodopoju 🙂 Ten, w Neapolis, chyba trochę przestarzały, taki… archeologiczny 🙂

Sanktuarium Madonny od Łez (Santuario della Madonna delle Lacrime)

Sanktuarium Madonny od Łez

Sanktuarium, które ma dość kontrowersyjną bryłę. Nazywane jest „żelbetowym potworem”. Na mnie ta budowla z betonu zbrojonego zrobiła wrażenie. Powstała dla upamiętnienia cudu z 1953 roku, podczas którego przez kilka dni z gipsowego wizerunku Niepokalanego Serca Maryi, powieszonego nad łóżkiem młodego małżeństwa, zaczęły płynąć łzy. Cud ten widziało ponad 200 osób, powstał również pamiątkowy film. Sanktuarium Madonny jest miejscem licznych pielgrzymek.

ADRES: Via del Santuario 33  strona internetowa

CZYNNE:

  • Bazylika: pon-sob 7-13 oraz 15-20; niedz i święta 7-20
  • Krypty: pon-sob 9=13 oraz 15-19; niedz i święta 9-20.45

CENA: wstęp bezpłatny

ISOLA DI ORTIGIA

Na wyspę można się dostać przez jeden z dwóch mostów: Ponte Santa Lucia lub Ponte Umbertino

W drodze na Ortygię

Świątynia Apollina (Tempio di Apollo) 

Świątynię wybudowano w VI w. p. n. e. i jest ona najstarszą świątynią dorycką na Sycylii. Uważa się za jeden z najcenniejszych zabytków Ortygii. Po budowli pozostało jednak bardzo mało, bo tylko kilka fragmentów kolumn i trochę podstawy. Dziś budynek jest w ruinie, zajmując sporą część Piazza Pancali, niedaleko mostów łączących wyspę ze stałym lądem. Przechodząc obok można nawet nie zwrócić szczególnej uwagi. Obok znajduje się informacja mówiąca o tym jak to wyglądało kiedyś. Podziwianie jest bezpłatne. Ze względu na fakt, że Ortygia jest bardzo mała, to warto tutaj zajść na chwilę i zobaczyć te pozostałości.

Świątynia Apollina

Piazza Archimede 

Mały placyk, na którym znajduje się dość pokaźna fontanna z Artemidą, która ukazuje mitologiczną scenę. Możemy zauważyć boginię łowów, która zamienia Aretuzę w rzekę. Plac ten możemy uznać za geograficzne centrum wyspy Ortygii. Kiedyś nie było tu placu, ale było to jedno z głównych skrzyżowań wyspy. Na środku placu znajduje się Fontana Di Diana z 1907 roku wyrzeźbiona dzięki Gulio Mischettiemu. Fontanna jest zbudowana z betonu zbrojonego, a przedstawia figurę Diany z łukiem i psem, czyli atrybuty bogini łowów, protektorki Ortigii w czasach greckich. U jej stóp rozciąga się Aretuza. Możemy również zauważyć cztery trytony, które gromadzą dwa koniki morskie i dwa szczyty szybujące nad falami.

Piazza Duomo (Piazza del Duomo) 

Piazza Dumo

Przy placu mieści się katedra Duomo, która jest hybrydą stylów architektonicznych. Początkowo miejsce kultu bogini Ateny, by później stać się świątynią chrześcijańską pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny. Za barokową fasadą możemy dostrzec fragmenty doryckiej świątyni Ateny z V w. p. n. e. dlatego warto tutaj wejść do środka.

Katedra Duomo

CENA: 2e. Wchodząc do budynku od razu zauważamy kasy, których nie da się pominąć; nie można również niczego dostrzec ponieważ są powieszone kotary.

Z kościołem połączony jest Pałac Arcybiskupi (Palazzo Arcivescovile).

Z placem tym również koresponduje Kościół Świętej Łucji (Chiesa di Santa Lucia alla Badia), w którym można podziwiać obraz Caravaggia „Pogrzeb Św. Łucji” z 1608 roku. Kim była Święta Łucja? Jedną z męczennic, która została zamordowana w 304 r. podczas prześladowań chrześcijan. Gdy namiestnik cesarski Paschazjusz skazał ją na pohańbienie w domu publicznym to Łucja wydłubała sobie oczy, aby nikomu się nie podobać. Dlatego możemy zauważyć motyw oczu leżących w misce. Wg legendy Matka Boża przywróciła Świętej Łucji oczy. Następnie męczennicę próbowano spalić na stosie, ale to też się nie udało. Zginęła od ciosu mieczem w szyję. Wstęp do kościoła jest bezpłatny. Naprzeciwko katedry wznosi się Ratusz, który jest nową siedzibą Senatu Syrakuz.

Kościół Św. Łucji

Galeria Regionalna w Pałacu Bellomo (Galleria Regionale di Palazzo Bellomo) 

Prezentuje dzieła sztuki od późnego średniowiecza do współczesności. W galerii warto zwrócić uwagę na rzeźbę „Madonny karmiącej Dzieciątko” autorstwa Domenica Gaginiengo; sarkofagi XV-wiecznych gubernatorów królewskich oraz skarb muzeum – obraz „Zwiastowanie” autorstwa Antonella da Messiny z 1474 roku.

CZYNNE: wt – sob 9-19; niedz 9-13

CENY: 8 e (4 e), albo bilet łączony 13,50 e (7 e), o którym wspominałam wcześniej

Zamek Maniace (Castello Maniace) 

Znajduje się na końcu promenady. Każdy z boków zamku ma po ok 50 m. Zamek został zbudowany w XIII wieku przez cesarza Fryderyka II. Budowla nosi nazwę George Maniakesa, bizantyjskiego generała, który odbił Arabom miasto w 1038 roku. Zamek służył jako miejsce zamieszkania przez liczne królowe Sycylii. W XV wieku był używany jako więzienie. Został włączony do fortyfikacji broniących portu i miasta. Ogromna eksplozja uszkodziła go w 1704 roku, po czym został on wyremontowany i przystosowany do użycia broni.

CZYNNE: pon 14.30-18.30, wt – sob 9.00-13.30

CENA: 4 e (2 e)

I to już koniec mojego zwiedzania. To miasto mnie oczarowało. Przepiękna, mała wysepka chwyta za serce. To właśnie Syrakuzy (oraz Taorminę) wspominam najlepiej z sycylijskich miast odwiedzonych przeze mnie. Dzięki, że wytrwałaś/wytrwałeś do końca 🙂